ale dlaczego tkana?

Chustowanie daje dziecku bliskość, a rodzicowi uwalnia ręce.

Ale w tym wszystkim nie wolno zapominać o tym, aby noszenie było zdrowe dla dziecka, aby wspierało rozwój kręgosłupa i stawów biodrowych. To bardzo ważne w pierwszym roku życia dziecka, szczególnie gdy jeszcze samodzielnie nie siada.

Rodzice czasem próbują ułożyć dziecko w chuście w pozycji kołyski. Niestety takie ułożenie dziecka cechuje się asymetrią, brakiem odwiedzenia nóżek, i brodą przyciśnięta do klatki piersiowej. Te cechy stanowią zagrożenie odpowiednio dla kręgosłupa, stawów biodrowych i dla procesu oddychania. Więc chustowaniu w pozycji kołyski mówimy NIE. Zatem, aby dziecko mogło przybywać w chuście w pozycji symetrycznej i zdrowej dla stawów biodrowych, musi przyjmować pozycję pionową. Jednak NIE WOLNO DZIECKA PIONIZOWAĆ. Co to oznacza i jak sobie z tym poradzić?

Pionizacja to wyprostowanie kręgosłupa. Dojrzały kręgosłup ma wykształcone charakterystyczne krzywizny (kształt litery S), które chronią jego delikatną strukturę ulegającą ogromnym przeciążeniom podczas spionizowania. Dziecko podczas swojego rozwoju w pierwszym roku życia, wykształca dopiero te krzywizny, a proces ten kończy się gdy maluszek zaczyna samodzielnie chodzić. Jeśli przed tym momentem nadajemy dziecku pozycję, w której prostujemy kręgosłup w ułożeniu pionowym, ulega on przeciążeniom na które zupełnie nie jest przygotowany.

Sposobem na uniknięcie pionizacji a jednoczenie noszenie w ułożeniu pionowym jest utrzymywanie pleców dziecka w zaokrągleniu – otrzymujemy wtedy pełną krzywiznę (kształt litery C), która chroni kręgosłup i mięśnie go podtrzymujące. Aby kręgosłup na każdym odcinku mógł być zaokrąglony, konieczne jest podwinięcie miednicy i odpowiednie zgięcie i odwiedzenie nóżek w stawach biodrowych. Dziecko ma przyjąć pozycję jakby kuczną, zgięcie ma być duże, ok 110 stopni, natomiast odwiedzenie ma być niewielkie, 90 stopni w przypadku niemowlaków, i nie więcej niż 60 stopni w przypadku noworodków. Noworodek ma mieć nóżki raczej pomiędzy brzuchem rodzica a swoim brzuszkiem, a nie rozłożone na boki niczym rozdeptana żaba – nie chodzi o to, aby nóżki obejmowały brzuch rodzica, ale aby przyjęły one taką samą pozycję jak przy swobodnym leżeniu na brzuszku.

Zbyt duże odwiedzenie nóżek sprawia, że plecy się prostują. Tak zbudowana jest ludzka miednica, zarówno u noworodka, jak i u dorosłego człowieka. Kto nie wierzy, niech spróbuje kucnąć przed ścianą, a następnie pozostając w kuckach przybliżać się przodem do ściany starając się dotknąć brzuchem ściany.

Nadanie prawidłowej bezpiecznej pozycji dziecku to jedno, utrwalenie jej poprzez prawidłowe zawiązanie i dociągnięcie chusty ze szczególnym uwzględnieniem krawędzi – to drugie. No i tu dochodzimy do sedna – w chuście elastycznej po pierwsze nie ma dociągania, toteż nie można mówić i podtrzymywaniu poprzez napięte krawędzie. Po drugie – elastyk można zawiązać tylko na jeden sposób – z rozciągniętymi połami „od kolanka do kolanka”, a to sprawia, że pozycja dziecka nie jest prawidłowa ze względu na zbyt duże odwiedzenie, znacznie przekraczające dopuszczalne 60, czy 90 stopni, dążące raczej do szpagatu. A przy starszym dziecku u którego można zrobić większe odwiedzenie, chusta mocno sprężynuje. Zatem chusta elastyczna nie jest warta polecenia.

W drugim i trzecim wpisie w tym blogu pokazałam moje pierwsze kroki w świecie noszenia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam tego co wiem teraz. Nosiłam w lulu w pozycji kołyski, i w elastyku z wyprostowanymi plecami. Ale szybko odnalazłam wiedzę i postawiłam na chusty tkane, przykładając się do wiązania, aby podtrzymywało Gaję najlepiej jak się da. Prawidłowe noszenie po czasie wraz z prawidłową pielęgnacją traktowałam jako swoistą formę rehabilitacji po początkowych błędach.

Liczę na to, że ten wpis rozwieje wątpliwości jednej z uczestniczek moich warsztatów, która była zdziwona, że uczę nosić noworodki w kangurku i umiem wytłumaczyć i przekonać dlaczego, a sama własnego noworodka nosiłam nieprawidłowo. Jeśli będzie mi dane mieć znów własnego noworodka, jedynym dla nas roz-wiązaniem będzie właśnie kangurek 🙂

Ten wpis został opublikowany w kategorii chustowanie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „ale dlaczego tkana?

  1. Ewa pisze:

    Dziękuję za ten wpis. Mam zatem pytanie – tzw. kieszonka nie jest więc także odpowiednia dla noworodków? Czy może Pani pokazać sposób wiązania wspomnianego tu kangurka?

    • ik pisze:

      Kieszonka rzeczywiście nie jest optymalnym wiązaniem dla noworodków, ja widzę kieszonkę jako wiązanie drugiego wyboru 🙂 Sposób wiązania kangurka i innych wiązań pokazuję na filmie umieszczonym na tym blogu, w sekcji „ciekawe linki i filmy”. Jest tam też zalinkowana dobra instrukcja wiązania.

Możliwość komentowania jest wyłączona.