lulu czyli nasze początki noszenia

Jeszcze będąc w ciąży o lulu usłyszałam od koleżanki. Kasia pokazała mi nosidło bebelulu lulu, opowiedziała o tym, jak pomocne jest na spacerze, gdy trzeba pchać wózek jednocześnie niosąc na rękach płaczącego maluszka.

Lulu w pięknym kolorze kawy z mlekiem zakupiłam i na początku z powodzeniem nosiłam w nim małą. Lulu pokazało mi dobrodziejstwa noszenia, sprawiło, że zainteresowałam się tematem, stanowiło zaczątek naszego chustowania. Pozwalało także karmić piersią uwalniając ręce! Uśpione w lulu dziecko dawało się całkiem łatwo odłożyć i spało sobie dalej nie-na-mamie. W lulu dziecku jest wygodnie i dobrze, jest miękkie, otula i zapewnia bliskość. Jednak..

Nosząc w lulu trzeba uważać na to, aby prawidłowo ułożyć w nim dziecko. Nieprawidłowe ułożenie dziecka w nosidle powoduje zbyt mocne przygięcie głowy maluszka do jego klatki piersiowej, co może być bardzo niebezpieczne, gdyż może powodować trudności w oddychaniu !

No właśnie, zakładanie lulu wbrew pozorom nie jest wcale łatwe. Najważniejsze jest, aby przed założeniem nosidła umieścić w nim dziecko ukośnie, a nie wzdłuż (lala na pierwszym zdjęciu leży właśnie wzdłuż). Po drugie – dziecko ma być ułożone przodem do rodzica, czyli powinno „leżeć na boku” a nie na pleckach. Po trzecie – nosidło musi zostać „dociągnięte” poprzez obsunięcie pasa z ramienia. Trzymanie się tych zasad pozwala z powodzeniem nosić w lulu, choć z perspektywy czasu zastanawiam się, po co to robić, skoro istnieją CHUSTY!!

 

EDIT 2012: o noszeniu w pozycji kołyskowej doczytaj w późniejszych wpisach na blogu, gdy zostałam już doradcą noszenia.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii chustowanie i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.