Poszukiwanie zimy w mieście

spacer po Warszawie w kształcie kosy. jest styczeń, zima gdzieś na pewno jest, tylko trzeba uważnie patrzeć
zamazałam na fotce imię i nazwisko na klepsydrze. z widocznymi danymi widok był wstrząsający. to co mi przyszło w czuciu na widok tego poruszającego śmietnika historii to temat na oddzielny wpis. będzie.
szacunek dla natury w praktyce <3
gruby łańcuch i wielka kłódka to raczej niesłuszna strategia aby zatrzymać przy sobie to co cenne
przygotował się do odlotu, ale startuje z dziwnego pasa, leć wysoko!
typ zbiera na wyprawę na Mount Everest 🙂 w bańki jest świetny! ludzie wspierają jego puszke <3 oby pojechał jeszcze w tym roku
chyba niejadalne, skoro ptaki pozostawiły tyle owoców na drzewie
mały! dasz radę!! jesteś wspaniały tu i teraz <3
biel na trawniku w styczniu? jakiś dziwny ten śnieg
białe to białe, po co roztrząsać 😉
unosisz się i opadasz …. pozwalasz powiewom wiatru wzbijać się do góry, aby za chwilę sunąć w stronę ziemi, przyjmujesz co los przynosi, wreszcie miękko i delikatnie opadasz na kamień….leżysz… az przyjdzie kolejny podmuch wiatru, albo przygwoździ cię ciężka kropla deszczu, albo but przechodnia …. i nie myślisz o tym, że nie jesteś śnieżynką, tylko przed chwilą wypadłeś z tyłka jakiegoś ptaszyska
syreni ogon powinien chyba zaczynać się w talii? czemu warszawskiej widać tak wyraźnie pośladki?
ten rzeźba stoi blisko syrenki. też ma gołe pośladki, a pęknięcie pomiędzy nimi poszło mu aż do głowy! nie umiem znaleźć informacji na temat tego dzieła, jestem nim zafrapowana
drzewo w poszukiwaniu mocy gmera w szafeczce z prądem, wiatr pomaga mu obsługiwac drzwiczki <3
pokrywa śnieżna na bulwarach niebawem będzie potrzebować koszenia
ej, tyle razy szłam tamtędy dołem i nie wiedziałam, że tam jest napis!! dopiero z mostu go widać…
„tu leży trup nieznanego mieszkańca warszawy” a słonimski.

Bardzo przyjemne były te poszukiwania. A przekorny wszechświat pokazał swoją moc o północy, gdy wybudziłam się na chwilę i wyjrzałam przez okno. Okazało się, ze zima przyszła sama, ot tak. bo tak ❤️ w tym TU i w tym TERAZ

Zaszufladkowano do kategorii podróże | Dodaj komentarz

Żyjesz we własnej głowie

gdybym tylko urodziła się w bogatej rodzinie…

szkoda, że kiedyś nie wybrałam innych studiów…

no i po co się odzywałam…

jak mi to powiedział, to mogłam mu odpowiedzieć inaczej…

a jeśli się obraziła, no i co ja narobiłam…

jak mogłam być tak głupia…

co będę dziś jeść?

gdzie będę jutro spać?

co ona sobie pomyśli, gdy to zrobie?

jak wypełnię weekend?

będę szczęśliwa gdy tylko sobie to kupię

dokąd pojadę na wakacje za rok?

jak się poczuję, gdy za 30 lat spłacę ostatnią ratę kredytu na dom?

kto poda mi szklankę wody na starość?

Gonitwa myśli to komunikaty o przeszłości albo o przyszłości. Przeszłość minęła, więc nie istnieje. Przyszłość jeszcze nie nadeszła, więc nie istnieje. Myślenie o tym co było to rozpamiętywanie, myślenie o tym co będzie to martwienie się. Istnieje tylko TERAZ. Tu i teraz. Nic innego nie istnieje. O TERAZ nie da się myśleć. TERAZ da się czuć. TERAZ da się doświadczać. TERAZ można oglądać, przyjąć. TERAZ nie da się zmienić.

Skoro teraz jesteś tu gdzie jesteś i taka jaka jesteś to znaczy nic więcej niż to, że jesteś tu i taka właśnie. Nie ma sensu tego oceniać, można to zobaczyć i poczuć. Każdy może tego nie oceniać, może to po prostu zobaczyć i przyjąć lub odrzucić. Ty możesz to przyjąć i poczuć luz albo odrzucić i poczuć ścisk. A więc

czuję luz czy ścisk?

czuję błogość czy dyskomfort?

oddech jest wolny czy szybki?

jaki teraz czuję zapach?

czy czuję podłoże? Czym? Jak mnie ono podpiera?

czy lewa noga jest? jak ją teraz czuję? a piąte żebro? i co u łokcia?

jestem?

Tęsknisz za przeszłością bo ci coraz szybciej płyną dni?

lecz pamiętaj: nie wie się o starych dobrych czasach, gdy się żyje w nich

Stare dobre czasy trwają teraz

to przywilej żyć

Taco Hemingway, fragment z utworu „Żywot”

Zaszufladkowano do kategorii kobieta, Uncategorized | Dodaj komentarz

Beztroska śniegu

Prószy śnieg. Delikatnie, tu i ówdzie padają płatki na ziemię. Rozpuszczają się od razu.

Niektórzy w ogóle nie zauważają delikatnych gwiazdek, bo spieszą się do swoich spraw, odhaczają w głowach listę zakupów, planują co będą robić za godzinę, za dzień, za tydzień, za rok, martwią się albo planują…

Inni uśmiechają się do białych płatków pozwalając im osiąść na swojej dłoni, patrzą jak cudownie idealne gwiazdki rozpływają się w idealną kroplę, kolejnym płatkom dają lądowisko na swojej twarzy, albo nawet – wierząc że nikt nie patrzy – na swoim języku.

Jeszcze inni przygotowują się na najgorsze – śnieg oznacza przyszłe roztopy, a roztopy oznaczają powódź, więc pierwszy śnieg witają wymianą worków przeciwpowodziowych. Zeszłoroczne worki były już szarobure, z żółtymi plamami, porozrywane… nowe wyglądają niczym zaspy świeżego śniegu niewinną bielą połyskując wzdłuż drogi.

A śniegu nie obchodzi czy i jak go interpretują, czy go ignorują, czy zachwyca, czy przeraża, czy psuje komuś wygładzoną fryzurę i makijaż, czy każe komuś zlepiać kulki, czy budzi czyjeś wspomnienia i czy one są złe czy dobre, czy zmienia ulicę w ślizgawkę… śnieg po prostu UNOSI SIĘ w powietrzu, POZWALA porywać się podmuchom wiatru, PODDAJE SIĘ grawitacji, PRZYJMUJE pełną zależność od temperatury powietrza i tego, na co upadnie. Jedno wiadomo na pewno – wcześniej czy później się roztopi.

Zaszufladkowano do kategorii kobieta | Możliwość komentowania Beztroska śniegu została wyłączona

do posłuchania ShataQS – Światło

Zaszufladkowano do kategorii muzyka | Możliwość komentowania do posłuchania ShataQS – Światło została wyłączona

Cisza

lodówka w kuchni gra melodię

niczym świerszcz za kominkiem

a może to cisza gra w uszach

syczy gaszonym żalu ogniem

*

i drzewo w lodówce zimy

śpi nagie snem w pełni zamarłe

bez ruchu bez liści bez soków

a wsród ciszy ptasie rodziny

*

jak było małe mówili

nie garb się stój prosto pręż dumnie

a ono żyło jak chciało, jak mogło

i teraz po swojemu się chyli

*

Zaszufladkowano do kategorii kobieta | Możliwość komentowania Cisza została wyłączona

Puszczam

opiekuńcze drągi chronią młode drzewko. jeszcze są jasne, same niedawno były młodymi drzewkami. trzymają malucha swoimi mocno utkanymi rękami. nie pozwolą mu się przewrócić, choćby wiał wieelki wiatr. dzieciak ma czas aby dojrzeć, wydorośleć, nabrać masy i siły, aby samodzielnie stawiać czoła wichrom. każdy wie, jaką ma rolę. drągi wydają się być takie silne i masywne przy maluszku.

*

*

*

maluch zmienia sie w młodzieńca. staje się większy niż jego opiekunowie. drągi poczerniały, ale wciąż stoją w gotowości. ich ręce już nie trzymają młodego pnia, ale są. czy same opadły z sił, czy dzieciak wyrywał się do wzrostu tak mocno że aż musiały przestać go trzymać, nie wiadomo. tak czy siak, los się dokonał. dzieciak przecież nie był dla drągów. ich czas był policzony. kim się teraz staną? mogą nadal stać tam gdzie stoją, pewnie zgniją, rozpadną się. kolejnego drzewa nie podeprą, są zbyt stare, zbyt nieżywe.

*

a może stana się kosturem wędrowca? jeszcze jest czas na to, póki trzymają formę

a może staną się domem dla żuków, i mimo, że nieżywe będą tętnić życiem

a może położą się obok i będą patrzeć na niebo, niebo szare, niebieskie, granatowe, błękitne, czarne, różowe, białe, złote. a z czasem niebo będą widziały tylko zimą, bo dzieciak im zasłoni wypuszczając liście wypuści na wiosnę i będzie w nie ubrany przez całe lato, aby kolorowo obsypać nimi okolicę jesienią

tylko te ich puste ręce, powiewające na wietrze niczym kir żałobny

Zaszufladkowano do kategorii kobieta | Możliwość komentowania Puszczam została wyłączona

Kroplą deszczu

*

myśli jak łzy deszczu w gęstwinie gałęzi

splątane wiją się niczym węże na drzewie poznania

korale dobrych chęci obciążają sumienia

ostatni owoc zapłakany nie zerwał z drzewem więzi

myśli jak łzy deszczu w gęstwinie gałęzi
splątane wiją się niczym węże na drzewie poznania
korale dobrych chęci obciążają sumienia
ostatni owoc zapłakany nie zerwał z drzewem więzi

Zaszufladkowano do kategorii kobieta | Możliwość komentowania Kroplą deszczu została wyłączona

koniec i początek

*

herbata z pokrzywy w kolorze szampana

fajerwerki szepczą cisza w uszach dzwoni

myśli gonią myśli w głowie zgraja koni

kaleczą kopytami krwawi rana

*

red a może blue pill wybieram widzieć prawdę

do żywego mięsa płatami fałsz odpada

śmierć tarmosi znane pochłania zagłada  

podsuwa całkiem nową czystą kartę

*

oddech w płucach więźnie jak ryba bez wody

sparaliżowana bólem rodzę siebie nową

silna własną słabością krzyczę głębią zdrową

nawykła do ścisku uczę się swobody

*

31 grudnia 2020

sie ściemnia

Koniec roku 2020 tak samo niezwykły jak i cały on.

Zaszufladkowano do kategorii kobieta | Możliwość komentowania koniec i początek została wyłączona

Wisiadło kontra nosidło

Gaja ma juz ponad trzy lata, a ja ją nadal naszam w chuście 🙂 Pośród narzędzi do noszenia tylko chusta dopasowuje się w pełni do nas, tylko ona daje możliwość pełnej regulacji ułożenia dziecka i tylko ona daje optymalne rozłożenie ciężaru na plecach dla mojego wymagającego kręgosłupa. Nosidło to urządzenie, które posiada regulację, ale i tak zarówno dziecko jak i rodzic muszą się do nosidła dopasować, bo jest ono uszyte w jeden konkretny sposób, a ludzie różnią się przecież między sobą budową.

Dla rodziców bardzo energicznych nieokiełznanych dzieci, szczególnie tych zaczynających przygodę z noszeniem gdy dziecko jest już duże, nosidło jest często jedynym sposobem na noszenie – bo zakłada się je niezwykle łatwo i szybko, a dziecko zawsze uzyska w nosidle taką samą pozycję. Jest to jednak pozycja, która ze względu na odwiedzenie, a tym samym uzyskanie bezpiecznie zaokrąglonego (lub nie) kręgosłupa nie nadaje się dla wszytskich dzieci.

Dzieci siadające samodzielnie można zacząć nosić w nosidłach miękkich. Zdrowe noszenie zapewniają tradycyjne nosidła azjatyckie takie jak mei tai, a także nosidła ergonomiczne i hybrydowe. Mei tai posiadają długie pasy do wiązania, nosidła ergonomiczne posiadają sprzączki do zapinania, ale pomino tych różnic sposób podpierania ciała dziecka jest taki sam – szeroki panel przyszyty do pasa biodrowego nadaje dziecku duże odwiedzenie w stawach biodrowych, ale też podpiera jego kręgosłup i uda na całej długości. Dziecko w nosidle wygodnie siedzi.

Ale istnieją nie tylko nosidła zdrowe. Istnieją też nosidła sztywne, które posiada

jąc atesty dopuszczające je do używania na dzieciach od urodzenia bywają w sklepie wybierane przez rodziców. Niestety posiadanie atestów okazuje się nie mieć nic wspólnego z bezpieczeństwem noszenia w nich dzieci. Nosidła sztywne charakteryzują się tym, że mają sztywne ścianki które nie mają możliwości podeprzeć ciała dziecka, a także posiadają wąski panel, na którym dziecko zwisa oparte na kroczu. W takim ułożeniu dziecko jest spionizowane, jego ciężar spoczywa na spojeniu łonowym, a nóżki zwisają swobodnie co sprawia, że głowy kości udowych są wyjęte z panewek stawów biodrowych, a to może utrudniać prawidłowy rozwój stawów biodrowych. Takie nosidła są SZKODLIWE dla dziecka i niewygodne dla rodzica, który borykać się musi z przesuniętym środkiem ciężkości, bo dziecko nie jest w takim nosidle wtulone w rodzica. Wisiadła – to trafnie oddająca ich specyfikę nazwa – są jak sztywne majtki, w których podwieszone jest dziecko.

Gaja wskoczyła do wisiadła w celu pstryknięcia fotki. Na początku próbowała trzymać się mnie nogami, podkurczała kolanka. Potem zmęczyła się i rozluźniła nogi, które zaczęły nagle siegać moich kolan. Chwyciła mnie kurczowo za ubranie. No i te jęki „Mamoooooo, pupa mnie booooliiiii”. Nawet gdybym nie miała wiedzy i doświadczenia, nie miałabym serca trzymać jej w tym wisiadle dłużej. Niestety większość dzieci w nich noszonych to dzieci niemówiące 🙁

Miałam w planie przymierzyć Gaję do nosidła przodem do świata, ale żal mi było małej! I siebie, bo mój kręgosłup powiedział zdecydowane NIE.

zp8497586rq
Zaszufladkowano do kategorii chustowanie | Otagowano , , , | 1 komentarz

wybór wiązania – niełatwa sprawa?

Zawiązać chustę można na 101 sposobów. Kreatywni zawiążą nawet na sposobów 150. Ale o ile samo chustonoszenie jest wyrazem kreatywności i pozytywnie wyróżnia, o tyle w technice wiązania kreatywność i wyindywidualizowanie się 😛 nie są wskazane.

W wiązaniu najważniejsze jest bezpieczeństwo. I nie chodzi tu o to, że dziecko ma nie wypaść. Warto pamiętać, że natura wyposaża człowieka w jeden kręgosłup na całe życie, dlatego trzeba o niego dbać od początku. Nieumiejętna pielęgnacja oraz nieprawidłowe podnoszenie i noszenie dziecka mogą dać opłakane skutki dla małego i dla dużego kręgosłupa.

Z punktu widzenia dziecka, im jest ono młodsze, tym ważniejsze jest utrzymywanie zaokrąglonego kształtu plecków (kształt litery C). Zaokrąglenie to uzyskuje się nadając nóżkom dziecka duże zgięcie i niewielkie odwiedzenie. Odwiedzenie przekraczające 90 st. oznacza wyprostowane plecki czyli spionizowane dziecko, co jest niebezpieczne w przypadku dziecka, które jeszcze samodzielnie nie siada. Przyglądając się poszczególnym wiązaniom, największe odwiedzenie (podobne jak nosidła ergonomiczne oraz chusty elastyczne) wymuszają wiązania z krzyżem, np. 2x zwany koalą i plecak z krzyżem. Zatem jakie wiązania warto rozważyć dokonując wyboru dla własnego maleńkiego dziecka? Pośród wiązań z przodu najmniejsze odwiedzenie umożliwia kangur, za nim plasuje się kieszonka. Na plecach zdrową pozycję daje plecak prosty. Na boku godny polecenia jest kangur na biodrze, a także zastosowanie chusty kółkowej z odwróconą krawędzią. Wybrane wiązanie ma odpowiadać etapowi rozwoju na jakim znajduje się dziecko i brać pod uwagę jego stan zdrowia.

Z punktu widzenia noszącego najmniej obciążający jest plecak prosty. Pozwala zamotać dziecko na indywidualnej wysokości, prawie nie zmienia środka ciężkości noszącego, jest też łatwy do zawiązania. Jednak preferencje, potrzeby i możliwości każdego noszącego mogą się róznić. Ewentualne ograniczenia ruchowe noszącego mogą wręcz wykluczyć zastosowanie tych wiązań, które z punktu widzenia kręgosłupa dużego i małego są optymalne.

Właściwe wiązanie to kompromis pomiędzy potrzebami dziecka a możliwościami i potrzebami noszącego. Sam jego wybór  to połowa sukcesu. Druga połowa to wykonanie wiązania w sposób poprawny, czyli prawidłowe ułożenie dziecka, dociągnięcie chusty w sposób utrwalający to ułożenie, na tyle mocno alby ciężar dziecka został przeniesiony na rodzica i rozłożony na nim równomiernie. Diabeł tkwi w szczegółach. Nawet umożliwiającego minimalne odwiedzenie kangura da się zawiązać rozciągając dziecku nóżki do szpagatu. Sama widziałam…

Zaszufladkowano do kategorii chustowanie | Otagowano , , , | Możliwość komentowania wybór wiązania – niełatwa sprawa? została wyłączona