Skrzypiący łańcuch

Rower zaczyna wydawać dźwięki. Najpierw cichutko popiskuje od czasu do czasu. Popiskiwanie staje się coraz głośniejsze. Coraz częściej przychodzą ci do głowy myśli, że coś trzeba z tym zrobić. Z tą myślą zamykasz rower w komórce po przejażdżce, a przy kolejnej przejażdżce popiskiwanie przypomina ci, że znów zapomniałeś coś z tym zrobić. Popiskiwanie zmienia się w skrzypienie, jęczenie, przy każdym obrocie pedałów coraz głośniej rower przypomina o problemie. Uznajesz, że już dłużej nie dasz rady, dwa lata słuchania przykrych dźwięków wystarczy! Stawiasz szybką diagnozę, że łańcuchowi brakuje smaru. Po kolejnym tygodniu pozyskujesz smar. Piętnaście sekund psik psik psik. Po operacji wsiadasz na rower i …

… nawet nie zauważasz cudownej ciszy jaka towarzyszy kręceniu pedałami! Bo skupiasz się na tym, z jaką łatwością się jedzie, jak mało wysiłku musisz wkładać, aby rower jechał szybko i gładko! A więc skrzypienie było tylko błaganiem roweru o pomoc, o pomoc tobie! On chciał, żeby tobie łatwiej się jechało! okazuje się, że brak smaru na łańcuchu to ciężkie kręcenie pedałami, a nie tylko irytujące dźwięki.

Następnym razem zareaguję szybciej. W innych sprawach też! Obiecuję! no a przynajmniej spróbuję…

Dużo prawdy było w wierszyku, który powtarzałam w dzieciństwie, ale chyba bez zrozumienia:

„Zaszyj dziurkę, póki mała”-
mama Zosię przestrzegała.

dalej nie pamiętam.

Ten wpis został opublikowany w kategorii kobieta. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.