Wisiadło kontra nosidło

Gaja ma juz ponad trzy lata, a ja ją nadal naszam w chuście :) Pośród narzędzi do noszenia tylko chusta dopasowuje się w pełni do nas, tylko ona daje możliwość pełnej regulacji ułożenia dziecka i tylko ona daje optymalne rozłożenie ciężaru na plecach dla mojego wymagającego kręgosłupa. Nosidło to urządzenie, które posiada regulację, ale i tak zarówno dziecko jak i rodzic muszą się do nosidła dopasować, bo jest ono uszyte w jeden konkretny sposób, a ludzie różnią się przecież między sobą budową.

Dla rodziców bardzo energicznych nieokiełznanych dzieci, szczególnie tych zaczynających przygodę z noszeniem gdy dziecko jest już duże, nosidło jest często jedynym sposobem na noszenie – bo zakłada się je niezwykle łatwo i szybko, a dziecko zawsze uzyska w nosidle taką samą pozycję. Jest to jednak pozycja, która ze względu na odwiedzenie, a tym samym uzyskanie bezpiecznie zaokrąglonego (lub nie) kręgosłupa nie nadaje się dla wszytskich dzieci.

Dzieci siadające samodzielnie można zacząć nosić w nosidłach miękkich. Zdrowe noszenie zapewniają tradycyjne nosidła azjatyckie takie jak mei tai, a także nosidła ergonomiczne i hybrydowe. Mei tai posiadają długie pasy do wiązania, nosidła ergonomiczne posiadają sprzączki do zapinania, ale pomino tych różnic sposób podpierania ciała dziecka jest taki sam – szeroki panel przyszyty do pasa biodrowego nadaje dziecku duże odwiedzenie w stawach biodrowych, ale też podpiera jego kręgosłup i uda na całej długości. Dziecko w nosidle wygodnie siedzi.

Ale istnieją nie tylko nosidła zdrowe. Istnieją też nosidła sztywne, które posiada

jąc atesty dopuszczające je do używania na dzieciach od urodzenia bywają w sklepie wybierane przez rodziców. Niestety posiadanie atestów okazuje się nie mieć nic wspólnego z bezpieczeństwem noszenia w nich dzieci. Nosidła sztywne charakteryzują się tym, że mają sztywne ścianki które nie mają możliwości podeprzeć ciała dziecka, a także posiadają wąski panel, na którym dziecko zwisa oparte na kroczu. W takim ułożeniu dziecko jest spionizowane, jego ciężar spoczywa na spojeniu łonowym, a nóżki zwisają swobodnie co sprawia, że głowy kości udowych są wyjęte z panewek stawów biodrowych, a to może utrudniać prawidłowy rozwój stawów biodrowych. Takie nosidła są SZKODLIWE dla dziecka i niewygodne dla rodzica, który borykać się musi z przesuniętym środkiem ciężkości, bo dziecko nie jest w takim nosidle wtulone w rodzica. Wisiadła – to trafnie oddająca ich specyfikę nazwa – są jak sztywne majtki, w których podwieszone jest dziecko.

Gaja wskoczyła do wisiadła w celu pstryknięcia fotki. Na początku próbowała trzymać się mnie nogami, podkurczała kolanka. Potem zmęczyła się i rozluźniła nogi, które zaczęły nagle siegać moich kolan. Chwyciła mnie kurczowo za ubranie. No i te jęki „Mamoooooo, pupa mnie booooliiiii”. Nawet gdybym nie miała wiedzy i doświadczenia, nie miałabym serca trzymać jej w tym wisiadle dłużej. Niestety większość dzieci w nich noszonych to dzieci niemówiące :(

Miałam w planie przymierzyć Gaję do nosidła przodem do świata, ale żal mi było małej! I siebie, bo mój kręgosłup powiedział zdecydowane NIE.

zp8497586rq
Ten wpis został opublikowany w kategorii chustowanie i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wisiadło kontra nosidło

  1. jusiaa pisze:

    Witaj, we wczesniejszym poście przeczytałam o pouch’ach i bardzo mnie zaiteresowałaś planuje zakup dla córki, bardzo spodobał mi się twój pouch, gdzie go kupiłaś, jest śliczny u nas zbyt dużego wyboru nie stety nie ma , pozdrawiam

Możliwość komentowania jest wyłączona.